LemON - "TU"

JAK TAM JEST? JAKIE JEST TU? 

RECENZJA: LEMON – TU

LemON to polsko-łemkowsko-ukraiński zespół muzyczny, który został założony w 2011 roku. Inicjatorem całego pomysłu był wokalista Igor Herbut. Grupa LemON dobrze znana jest w głównej mierze z udziału w programie „ Must Be the Music”, gdzie zwyciężyli. Od tego momentu zaczęła się ich prawdziwa przygoda z muzyką. Ich piosenki bardzo szybko przypadły ludziom do gustu i gościły w największych muzycznych stacjach radiowych w Polsce. Na swoim koncie mają trzy albumy studyjne.
24 marca 2017 roku ukazał się czwarty studyjny album zespołu LemON pt. „Tu”. Album zawiera 11 utworów w języku polskim takich jak:
1. Tu
2. Myśl
3. Sowa
4. Kalka
5. Tak Nie Nie
6. Papier
7. Akapit
8. Ostatni walc
9. Pollock
10. Full Moon
11. Po
Zespoły nagrywające na setkę zwykle mają duże doświadczenie w swoim „graniu”. Nie są to utwory dopracowane, zawsze zdarzy się jakiś zgrzyt, niedociągnięcie- po prostu zwykłe niedoskonałości, które w późniejszej obróbce są niwelowane lub po prostu nagrywane jeszcze raz. Wiele zespołów nagrywa partie instrumentów całkowicie osobno,  jest to sklejanie  w całość, docinanie i układanie w spójny utwór. Od piosenki dla nastolatek, poziom wyższy niż przeciętna, ale nie zapamiętałbym zbyt wiele dłużej, a do płyt nie wracałem. Chyba sporo się zmieniło od czasów debiutu LemONa (nie tak w końcu odległego) .( Recenzja Marcina Wojciechowskiego najnowszej płyty LemON "Tu")  LemON poszedł na całość, chwalą się że nagrali płytę na setkę.
Najpierw zamknęli się w góralskiej chacie w rodzinnych okolicach lidera zespołu, gdzie poszukiwali swoich dźwięków, poznawali swoje muzyczne wartości. Kolejnym etapem była podróż za wielką wodę. Obcy ląd stał się miejscem natchnienia Igora , który  „inspirację znalazł m.in. w Museum of Modern Art, w słynnym płótnie „Numer 1” abstrakcjonisty Jacksona Pollocka.”
 „Tu” jest albumem zaskakującym- inna jakość LemON’a, jest wyjątkowy i przede wszystkim ciekawy. Wspólna praca, natchnienia i poznawanie siebie przyniosły rezultat, który słyszymy właśnie na tym albumie.
Jest odważnie, czasem nieczysto, nierówno, ale wyjątkowo i spójnie, bo utwory są bardzo intymne, obrazujące emocje, lęki i refleksje nad sobą oraz otaczającym światem, nad muzycznym dążeniem do doskonałości choć i tak zapętlamy się i stajemy w punkcie wyjścia. Tak właśnie zrobili muzycy - postawili na jedną kartę. Postawili na emocje płynące w dźwiękach nastrojonych gitar, delikatnie muśniętego werbla od perkusji, by wyzwolić uczucia najgłębiej skrywane.
Album rozpoczyna tytułowa piosenka „ Tu” i trzeba przyznać, że jest to dobre rozpoczęcie. Słychać, że tekst już w pierwszej piosence nie jest przypadkowy. Przedstawiona tam refleksja skutecznie wprowadza nas do innego świata. Piosenka jest spokojna, ale zawiera w sobie coś fajnego i magicznego. To dobre rozpoczęcie.
Kolejną piosenką na płycie jest utwór pt. „Myśl”. Piosenka w pełni prawdziwa, realistyczna i odzwierciedlająca to co nas otacza. Jest to niezwykle szczere wyznanie, które sam wokalista nam wyśpiewał. Utwór nie jest wesoły i komercyjny a takie lubimy słuchać najbardziej. Zawiera on w sobie swoisty konflikt jaki występuje pomiędzy kulturami, społecznościami etc. To naprawdę ciężki kawałek.
„Sowa” to kolejna kompozycja na płycie. Kolejna ciężka i szczera przeprawa. Niesamowite jest jak artysta nieco wprowadza nas do innego świata, a zarazem opowiada historie w którą się wierzy. Trzeba sobie zadać pytanie kim jest tytułowa sowa? Co ona reprezentuje? Dla każdego może być to zupełnie co innego, nie mniej jednak sam tekst przedstawia nieporozumienie między ludźmi, wieczne popełnianie tych samych błędów.
Numerem 4 na płycie jest „Kalka”. Jest to również kawał dobrej historii. Cudowny aranż piosenki dodaje jeszcze lepszego kolorytu. Trzeba dodać, że piosenka jako jedyna nie zagrana jest na bębnach co wyróżnia ją w stosunku do poprzednich utworów.
Na półmetku płyty trafiamy na utwór pt. „Tak Nie Nie” i muszę przyznać, że piosenka przypomina mi wcześniejsze kompozycje od tego zespołu, które najbardziej przypadały mi do gustu. Całość bardzo szybko się przyswaja i jest to niezwykle przyjemna piosenka.
„Papier” to już szósta piosenka na płycie. Jest to bardzo rockowa odsłona albumu. Mocnie postawiony utwór, momentami wykrzyczany potrafi automatycznie postawić na nogi. Nieco spokojne, melancholijne zwrotki są jakby szczerym wyzwaniem a także wyrażeniem bólu. Dla mnie to jedna z najlepszych propozycji tego albumu.
Po tak mocnej propozycji wcale nie schodzimy z tempa. „Akapit” to również fajny, rockowy kawałek. Piosenka jest bardzo interesująca chociaż niestety refren nie do końca mnie przekonał. Jest on trochę zlany z całością i nie wyróżnia się. Szkoda, ponieważ początek zapowiadał się bardzo obiecująco.
„Ostatni walc” to kolejna propozycja od zespołu LemON. Piosenka znowu należy do trudniejszych kompozycji. Wiele jest w niej żalu, bólu a zarazem marzeń. Cała opowieść przekazana jest w nieco melancholijny, refleksyjny sposób. Być może właśnie taka forma jest najbardziej odpowiednia. Mnie piosenka niestety usypia i nie zachęca do dalszego słuchania pomimo dużego szacunku do artysty. Jest to zwyczajnie słabe, jednak wychodzi to prosto z serca. „Pollock” to dla mnie bardzo podobna piosenka do poprzedniej. Troszkę brakuje w tej całej kompozycji życia i jakiegoś mocniejszego tupnięcia, które w tym przypadku byłoby idealne, nie mniej jednak kompozycja jak zawsze jest mega ambitna i twórcza, która z pewnością znajdzie swoich zwolenników.
Przedostatnia piosenka na płycie to już zupełnie totalna torpeda. To na co czekałem od początku płyty. Jest to mocna dawna dobrych dźwięków. Rockowy pazur musiał pojawić sina tej płycie. Piosenka pt. „ Full Moon” to niezwykły kąsek, który jest swoistą perełką na płycie.
Po tak mocnym kawałku zespół LemON postawił na spokojniejsze zakończenie albumu ale piękne. Dla mnie to świetna ballada, która nie nudzi a zachęca i rozwija wyobraźnie. Z pewnością piosenka daje do myślenia.
Dzięki temu można  spokojnie przeanalizować cały album, który jest olbrzymią dawką szczerych emocji, niekoniecznie dobrych ale za to wypływających z samego serca. Nie ma tu miejsca na fałsz i obłudę. To z pewnością osobista płyta i kawałek życia przekazany ludziom.Ciężko przewidzieć jak na taką muzykę zareagują fani . 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Zakonnica w przebraniu II: Powrót do habitu"